Adres: 05-504 Henryków Urocze, ul. Wschodnia 8 E-mail: lider3000@poczta.onet.pl Tel/kom: 502 895 882

Szukaj
Wprowadź słowa:
środa, 11 grudzień 2019
Start arrow Artykuły wstępne arrow Rok wydania 2003 - artykuły wstępne arrow LIDER 1/2003 - Artykuł wstępny
LIDER 1/2003 - Artykuł wstępny Drukuj E-mail

Drodzy Czytelnicy

Wszystko nam się zakręca. Ulegliśmy sile pozorów, które zastąpiły prawdziwy system wartości. Rzecz się komplikuje także za spra­wą kościoła (nie mówię Boga, ale kościoła) bo ten wszystko objaśnia i uzależnia od bez­granicznego uznania Boga za sprawczość pierwszą i ostateczną i nic nie ma być poza Nim ani zamiast Niego. Wynika z tego, tak myślą i twierdzą niektórzy, że jeżeli chcesz godnie żyć, to bez wiary nie możesz. Z drugiej strony ucieczka w wiarę jest jednak, przynajmniej dla niektórych a może na­wet dla licznych, pójściem na łatwe rozwiązania bo zwalnia nas od wła­snego osobistego wysiłku. Rację zapewne miał surowy Ignacy Loyola -jezuita, który mówił, że modlić się do Boga trzeba tak jakby wszystko od niego zależało, ale pracować tak jakby wszystko zależało od nas. My owszem, gorliwie i emocjonalnie zachwycamy się, jakże słusznymi wezwaniami Papieża do miłosierdzia, do dobroci, do sprawiedliwego podziału, uchwalamy liczne listy popierające Jego apele bo to nic nie kosztuje a i owszem sygnatariusze takich dokumentów, autorzy takich deklaracji, grzejąc się w cieple ż blasku tego nieprzeciętnego wizjone­ra zapominają że prawdopodobnie Janowi Pawłowi II chodzi raczej o to by to co głosi było podjęte w praktyce, by każdy z nas na miarę swych możliwości zrobił coś konkretnego dla innych, byśmy zmieniali siebie i świat nie tylko dlatego, że to daje tyle satysfakcji, ale przede wszystkim wtedy, gdy wymaga to z naszej strony wyrzeczeń i czasem cierpień. I zapewne chce jeszcze czegoś więcej, by to co zrobimy nie miało raczej charakteru jakiegoś datku, jakiegoś jednorazowego czynu ale byśmy budowali system, który ocali świat przed katastrofą samo­lubstwa i egoizmu, by powoli świat ogarniało trzecie przymierze, przy­mierze pomiędzy ludźmi. Żeby nie popaść w skrajny pesymizm można założyć, że taki właśnie proces, powolnego i niezauważalnego z dnia na dzień doskonalenia świata jednak się odbywa.

To nie koniec wątpliwości, wiemy bowiem, że głównym motorem wszel­kiego postępu, jest przedziwna siła pchająca każdego człowieka do zdobywania i gromadzenia wszelkich dóbr: materialnych i mentalnych, dóbr, które wywyższają go ponad innych. Na nic zdadzą się solenne zapewnienia, że podłożem tego gromadzenia jest jakieś ogólnie rozu­miane dobro ludzkości, jakiś czynnik, z którego wynika, że człowiek jest ze swej natury dobry i ta dobroć stanowi podstawę jego wszelkich dzia­łań. Owszem, taki może być ostateczny efekt tych dążeń, bo gromadząc i posiadając różne dobra łatwiej nam jest dzielić się z innymi i znów zy­skiwać dobro wyższego rzędu, dobro znaczenia. Uważna analiza dzia­łań charytatywnych ż filantropijnych wykazuje, że ważnym motywem zachęcającym wielu wolontariuszy jest specyficzny rodzaj satysfakcji, świadomość własnej wartości, poczucie czynienia dobra - jestem dobry, czynię dobro, inni to widza zyskuję znaczenie, szacunek, spra­wuję swoisty rząd dusz, jestem kimś - taki najczęściej jest logiczny ciąg motywacyjny uczestniczenia człowieka w życiu społecznym. I nie jest w tym nic niestosownego. Im bardziej panujący w danym środowisku: rodzinie, szkole, społeczności lokalnej i wreszcie całym społeczeństwie system wartości wynosi takie dobra w hierarchii pożądanych ż oczeki­wanych działań ludzkich tym lepsze i większe mogą być efekty budowa­nia dobra ogólnoświatowego.

Zbigniew Cendrowski)


Copyright 2000 - 2005 Miro International Pty Ltd. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Mambo jest wolnym programem dostępnym na warunkach licencji GNU/GPL.
Polska adaptacja: © APW ZWIASTUN - Mambo - Polska Grupa Robocza. Wszystkie prawa zastrzeżone.