Adres: 05-504 Henryków Urocze, ul. Wschodnia 8 E-mail: lider3000@poczta.onet.pl Tel/kom: 502 895 882

Szukaj
Wprowadź słowa:
sobota, 14 grudzień 2019
Start arrow Artykuły wstępne arrow Rok wydania 2014 - artykuły wstepne arrow Lider 12.2014 (288)
Lider 12.2014 (288) Drukuj E-mail
Drodzy czytelnicy

Informowałem już w listopadowym numerze Lidera oraz na portalu www.lider.szs.pl o zamiarze organizowania jesienią roku 2015 kolejnej konferencji przygotowywanej wspólnie przez AWF Józefa Piłsudskiego w Warszawie i Salezjańską Organizację Sportową poświęconej problematyce „Kultura fizyczna a polityka”. Wiąże się z tym wydanie tomu zawierającego publikacje na ten temat. (Potencjalni autorzy są proszeni o nadsyłanie swych opracowań do końca grudnia 2014 r). To ciekawy pomysł. Bliski Liderowi, w którym prowadzone są od dwu lat prace nad sformułowaniem zrębów Pomarańczowej Księgi Promocji Zdrowia, Kultury Zdrowotnej i Fizycznej. Liczne publikacje na ten temat ukazują się od dwu lat w Liderze i na portalu www.lider.szs.pl. Co do planowanej konferencji i związanego z tym wydawnictwa należałoby oczekiwać, że środowisko naukowe kultury fizycznej, zaproszone do wyrażania stanowiska na ten temat, sformułuje wyraziste opinie co do relacji nauka – polityka, koncentrując się na tym w jakim zakresie wszelkie zaniedbania i zaniechania w sferze kultury fizycznej zależne są od polityków a w jakim od nauki i jakie powinny być poprawne i sprawcze relacje pomiędzy tymi dwoma podmiotami. Mówiąc jeszcze wyraziściej : dlaczego, mimo licznych starań mamy stan powszechnej hipokinezji, młodzież ucieka z WF a remedialny udział systematycznej aktywności fizycznej w ogólnym pakiecie starań o zdrowie jest tak nikły. Interesujące byłyby też głosy polityków, o ile organizatorzy znaleźliby formułę zaproszenia ich do debaty i na konferencję. Gdyby więc na tym sympozjum i w planowanym wydawnictwie odbyło się coś w rodzaju twórczej konfrontacji : nauka – polityka mogłoby to być interesujące. Jeszcze bardziej interesujące byłoby gdyby oba środowiska potrafiły sformułować jakiś konkretny plan współdziałania. Nie musiałby to być czysty praktycyzm wg stereotypu „teoria a praktyka” ale wspólne poszukiwanie dróg do rozwiązywania zadania uczestnictwa kultury fizycznej w procesie wydłużaniu okresu „życia w zdrowiu”. Konieczne byłoby tu opinie transgresyjne- obawiam się bowiem znanego zjawiska „nie wykraczania poza ramy” i tego, że autorzy mogą uciekać, mając na uwadze socjologiczny profil przedsięwzięcia, w sferę „czystej” nauki. Wszelki postęp, jak mi się wydaje, jest możliwy przy wykraczaniu poza zastane granice.
O rozwoju i postępie kraju decydują relacje między trzema podmiotami (siłami) : nauka, polityka, społeczeństwo (opinia społeczna). Każda z tych sił ma własne moce, interesy i zasady ochrony tych interesów. Nauka chce wiedzieć i rozumieć, polityka sprawować władzę, społeczeństwo (opinia społeczna) – by było dobrze tu i teraz. Nietrudno spostrzec, że pomiędzy tymi trzema podmiotami istnieje zarówno współpraca jak i rywalizacja a często konflikt, walka i wzajemne obciążanie się o to, że nie jest tak jak być powinno. Interesującym wątkiem debaty na ten temat byłaby analiza faktu, że społeczeństwo ma swych przedstawicieli zarówno w sferze nauki jak i polityki i to na ile utożsamiają się oni ze swymi korzeniami i w jakim zakresie stamtąd wynoszą swe poglądy i na ile potrafią je modyfikować, stosownie do swej aktualnej pozycji.
Nauka przez swe odkrycia, oceny i rekomendacje tworzy szanse i dostarcza argumentów. Polityka przez mądre decyzje może te szanse wykorzystać. Społeczeństwo przez umiejętne wyrażanie swoich potrzeb i dyscyplinę może z tego skorzystać.
Napisałem i czytam : Co za banał i oczywista oczywistość. A jednak takie zależności decydują i tu należałoby szukać możliwości rozwoju.
Na linii nauka – polityka utrwaliły się wygodne dla obu stron niepisane porozumienia. Naukowcy prowadzą badania, formułują diagnozy publikują raporty i książki czasem proponują oceny, projektują decyzje, często- nie zawsze udanie, stają się politykami lub starają się godzić obie funkcje.
Politycy lubią gdy nauka potwierdza ich decyzje, rzadziej układają je wg wskazań nauki. Irytujące jest też gdy politycy nie posiadający właściwego przygotowania, mają zapędy do ingerencji w teoretyczne zręby nauki .(Przykład : zastąpienie ustawy o kulturze fizycznej ustawą o sporcie i rugowanie rehabilitacji fizycznej z obszaru kultury fizycznej )

Z reguły przestrzegane są granice : ocena należy do nauki – decyzje podejmują politycy. Przepaść pomiędzy tymi dwoma obszarami wyznacza granice naszej bezradności.
Co do społeczeństwa zaś, to mało ono dba o to, aby postępować zgodnie z zasadami wyznaczonymi przez naukę.(Niedostatek ruchu, niewłaściwe odżywianie się, uzależnienia, nieumiejętność ograniczania negatywnych skutków dystresu). Często zalecenia dotyczące prozdrowotnego stylu życia są dla społeczeństwa nieatrakcyjne, wymagają wysiłku i wyrzeczeń, rezygnacji z różnych przyjemności. Z tego też względu, aby nie narażać się opinii społecznej (elektorat) politycy nie potrafią dać mocnego wsparcia dla programów prozdrowotnych wytyczanych przez naukę. Dla sprawiedliwości wypada przyznać, że czasem propozycje nauki (pseudonauki) mają wątłe uzasadnienie i są pakietem „pobożnych życzeń”. Oczywiście swą wielką rolę do spełnienia ma edukacja (wychowanie) i tu są największe rezerwy.
Politycy chętnie, choć dość powierzchownie sięgają do dorobku nauki, ale zazwyczaj w sposób dość typowy powtarzają opinie naukowców, często bez dogłębnego zrozumienia istoty problemu, cytują wyniki badań, zwykle jednak nie biorą ich poważnie pod uwagę przy podejmowaniu decyzji - te podporządkowują doraźnym potrzebom politycznym, spośród których chęć sprawowania władzy i po części wynikające z tego beneficja są decydujące. Podejmowane decyzje są więc obarczone błędem lęku przed utratą władzy gdy obiektywnie konieczne często muszą być niepopularne Wielką jest sztuka podejmowania przez polityków takich decyzji by były nie tylko akceptowane przez społeczeństwo ale zgodne z istotnymi potrzebami, a miarą dojrzałości społeczeństwa jest gotowość do wyrzeczeń w imię zasad nadrzędnych.
Jest pilne zapotrzebowanie na solidne badania dotyczące relacji pomiędzy tymi trzema podmiotami - badania kończone rekomendacjami przyjętymi przez władze do projektowania decyzji a możliwymi do akceptacji społecznej. Lider będzie uważnie obserwował toczącą się debatę na ten temat. Będzie też, korzystając ze współpracy z licznymi ośrodkami i osobami współdziałającymi przy tworzeniu Pomarańczowej Księgi, przedstawiać własne obserwacje i propozycje. Dodam przy okazji, że Pomarańczowa Księga nie ma być jakimś zakończonym dziełem, jest to raczej taoistyczny proces obserwowania i analizowania stanu rzeczy w tej kwestii. Respektując zasadę „Toutes proportions gardees” nie upieram się co do racji, które przedstawiam, mam jednak ten argument, że Lider nie będąc w żaden sposób uzależniony od kogokolwiek (pieniędzy nie bierze i pieniędzy nie daje) może swobodniej niż inni swe opinie wyrażać.

Zbigniew Cendrowski
Redaktor Naczelny

Copyright 2000 - 2005 Miro International Pty Ltd. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Mambo jest wolnym programem dostępnym na warunkach licencji GNU/GPL.
Polska adaptacja: © APW ZWIASTUN - Mambo - Polska Grupa Robocza. Wszystkie prawa zastrzeżone.