Adres: 05-504 Henryków Urocze, ul. Wschodnia 8 E-mail: lider3000@poczta.onet.pl Tel/kom: 502 895 882

Szukaj
Wprowadź słowa:
sobota, 14 grudzień 2019
Start arrow Artykuły wstępne arrow Rok wydania 2014 - artykuły wstepne arrow Lider 11.2014 (287)
Lider 11.2014 (287) Drukuj E-mail
Drodzy czytelnicy

Ilekroć zamierzam napisać jakiś tekst przeżywam podobne katusze: Nawał myśli, jakieś deja vu, trudności z rangowaniem argumentów, obawa przed powtórzeniami, przed niejasnością wykładu. Nadmiar chęci i niedostatek koncepcji. Bogactwo i ubóstwo. (Czy to już starość ?) Chroniąc się przed tym wszystkim, najpierw zapisuję luźne tezy, myśli, jakieś hasła, konstatacje, skojarzenia, wątpliwości, didaskalia, jako tło i elementy myśli głównej. Potem eliminuję wątki poboczne i zbędne. Pozostaje sedno. Zawsze jest to myśl i zamiar prosty : co i jak zrobić aby było tak jak być powinno. Aby człowiek żył nie tylko długo ale zdrowo i szczęśliwie. „Wiśta wio – łatwo „powiedzieć”(serial Dom). Nawet jeśli jest to zamiar utopijny, to jest coś takiego w nas, że zawsze chcemy aby było lepiej ale często nie wiemy jak to osiągnąć. Im dłużej żyję, tym większa pewność co do celu („powinno być dobrze”) a coraz mniejsza co do tego jak cel osiągnąć. Może z lenistwa a może z obawy aby nie zamykać drogi, nie stawiać kropki na i, zostawić pole do dalszej autodebaty coraz bardziej unikam stwierdzeń ostatecznych i jedynie słusznych. Poznałem już nikłą sprawczość słów wytrychów : musi, należy, bezwzględnie, koniecznie... Mimo wszystko jednak najpierw musi być słowo. Taką idąc drogą zapis ten traktuję jako szkic warsztatowy, zbiór nieuporządkowanych konstatacji. Są to sprawy bardzo proste, powszechnie znane i obszernie opisane, ale jednocześnie umykające przed ciosem celnym i skutecznym. Mają jakieś drugie dno, którego nie potrafimy , czasem nie chcemy dostrzec a podporządkowując opis gładkiej poprawności narracyjnej łatwo zamiast treści eksponujemy formę. Nie jestem wolny od tych przywar. Pozostawmy zatem, te zapisy w formule pierwszej myśli.

1. Utrwalają się, zapewne można je zakwalifikować jako neoliberalne, idee nieingerowania państwa i jego organów w życie współczesnego człowieka co lansuje się jako szczytowe osiągnięcie wolności. Światowa i europejska myśl jest wypełniona takimi sloganowymi tendencjami. Wszelako często jest to unik - autozwolnienie od odpowiedzialności, która jest – powinna być - rewersem wolności. Świat urządzają władcy i bogaci, najczęściej podług własnych potrzeb. Elita ustanawia system wartości i prawa, korzystne dla elity, pomnażające jej szanse czyniące sprawowanie władzy czynnością łatwą i przyjemną. Państwo rządzone i urządzane przez elitę (mniejszość) ustanawia taki system, który sprzyja elicie, przyznaje jej prawa do większego posiadania. Elementy merytokracji ze zwykłą hucpą.

2. A wszystko to nazywa się demokracja. Podobno nie ma nic lepszego. Komunizm jak każda utopijna idea, oparta na wierze w to, że człowiek jest ze swej natury dobry, wdrażana z całą bezwzględnością doprowadziła do masowej zbrodni. Podobnie było z nazizmem. Obraz inny ale mechanizmy podobne. Kapitalizm (liberalizm), który stawia na człowieka ułomnego wadami zachłanności wygrywa, ponieważ wyzwala ogromną energię pracy dla siebie. Proces ten obarczony jest jednak licznymi niedoskonałościami. Rozwój, postęp, wzrost, bogactwo, posiadanie, ale też nierówność, wykluczenie, odrzucenie, niedostatek, bieda, nędza. Nożyce. Nie uwolniliśmy się też od groźby totalnego konfliktu (narody, kraje, rasy, religie). Mówimy ludzkość, cywilizacja, humanizm i jesteśmy z tego dumni (człowiek to brzmi dumnie – powiedział Maksym Gorki wizytujący obozy pracy w ZSRR, dokąd przybył ze swojej willi na Capri). Jeżeli jest tak dobrze to skąd się biorą tyrani, naziści, terroryści i fanatycy religijni gotowi zabijać w imię swego boga.

3. Demokracja w praktyce oznacza panowanie mniejszości nad większością. „Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym co będzie na obiad (B.Franklin).
Należy oczywiście ostrożnie poszukiwać rozwiązania problemów nierówności bo łatwo powrócić do idei bolszewizmu, urawniłowki i konieczności przywrócenia równości metodami rewolucyjnymi. Wyjściem nęcącym, które niejednokrotnie urzekało przodków : Zabić bogatego i podzielić jego dobra pomiędzy biednych. Tak i bywało. Coś takiego tkwi też w nas samych : sukces jest wtedy gdy jest większy od sukcesu sąsiada. A więc zabić sąsiada.

4. Przyroda, natura nie jest moralna (w naszym ludzkim rozumieniu tego pojęcia) Natura to ewolucja i eliminacja słabszych. Tylko człowiek wyrywa się z jej bezwzględnych praw : tylko on myśli, kalkuluje, ocenia, planuje. Ustanawia dobre prawa moralne (dla siebie) ale daleko od natury nie ucieknie bo jest najbardziej agresywnym gatunkiem spośród wszystkich innych. Tuż za nami są nasi najbliżsi krewni szympanse. Nie wystarczy odwoływać się do poczucia sprawiedliwości bogatych. Filantropia nie jest rozwiązaniem. Jest jak kwiatek na kożuchu.

5. Nierówności są najbardziej widoczne i dotkliwe w sferze materialnej ale dotykają także innych ważne dziedzin bytowania, z których za najważniejszą można uznać problemy zdrowia w tym uznawana za naczelną zasadę i cel „długość życia w zdrowiu”.
Nie ma oczywiście prostego przełożenia : jestem bogaty a więc stać mnie na dobrą edukację i zdrowie. Bogatsi mają jednak krótszą drogę.

6. Potrzebne jest państwo takiego prawa, które poniesie trud rozwiązywania problemów nierówności, nie przez odbieranie i rozdawanie ale tworzenie szans dla mniej posiadających i tych którym się nie wiedzie, utrwalanie idei i praktyki, że państwo to wspólne dobro, które swój potencjał wyzwala dla wszystkich. Jeżeli jest problem, to państwo, władza, elita nie musi posługiwać się litością, empatią i współczuciem ale zdroworozsądkową potrzebą stanowienia prawa solidarności, które zwiększając szanse biedniejszym, zwiększa szanse na spokój społeczny. Solidarność nie może być tylko sztandarem, musi być elementem systemu.
Kiedy mówię o tym, często moi interlokutorzy mówią że nierówność jest czymś naturalnym, że ludzie są biedni z własnego lenistwa, własnej woli, że to ich wina. „Nie chciałeś się przykładać do szkolnej książeczki to będziesz nosił woreczki (kabaret They). Brak zdolności stygmatyzuje się jako wadę i winę. Sam sobie jesteś winny. „Jesteś wolny, wszystko możesz, jesteś wolny nic nie musisz” – poza tym, że musisz słuchać bogatszych. Jakieś elementy pańszczyzny i niewolnictwa. Wolność to rozgrzeszenie dla bezczynności władzy, która miast przeciwdziałać wykluczeniom mówi wykluczonym: przecież jesteś wolny, nikt nie zabrania ci być mądrym i bogatym.

7. W analizowanych przez nas systemach edukacji, zdrowia i kultury fizycznej mamy do czynienia z postępującą skalą wyzwań cywilizacyjnych, trudności i specjalizacji, tak zresztą jak i winnych dziedzinach.:
Edukacja pomnażając i przyspieszając prawa ewolucji musi nadążać za wyzwaniami nauki, dawać szanse talentom, przygotowywać kadry odkrywców i nadążających za postępami światowej nauki i techniki, mniej interesują ją (mimo deklaracji) wszyscy, nie daje sobie rady z podnoszeniem średniego poziomu, maleją jej funkcje wychowawcze i traktowanie edukacji jako źródło sukcesu życiowego.
W systemie służby zdrowia mamy do czynienia z coraz bardziej złożonymi sprawami ściśle medycznymi (klinicznymi), opieką nad chorymi, szpitalnictwem, wyspecjalizowanymi procedurami, farmacją itp. coraz trudniej leczonymi chorobami i służba zdrowia nie ma czasu ani ochoty zajmować się człowiekiem zdrowym aby nie chorował i nie pomnażał rosnącej armii ludzi starych i chorych – nadchodzącą klęskę medycyny i służby zdrowia. Różne podejmowane tu działania profilaktyczne mają charakter marginalny.
Kultura fizyczna (ludzie i stworzony przez nich system i struktury) dość swawolnie, idąc po części za żądaniem mas udaje, że sport jaki lansują jest lekarstwem na hipokinezję. Ogromna większość potrzebujących ruchu, która sama z siebie, jakby chcieli niektórzy mało znający prawa społeczne,. po to najlepsze z lekarstw nie sięgnie Coraz bardziej sieroce są, mimo istotnych wysiłków zapaleńców, problemy powszechnej edukacji prozdrowotnej, promocji i profilaktyki, które odsyła się do sfery wolności i spraw prywatnych. Teza, że państwa nie obchodzi to co człowiek robi ze swoim zdrowiem jest krótkowzroczna. Postępuje rozziew : edukacja to kształcenie umysłu – już mniej wychowanie, medycyna to choroba, klinika, farmacja, - i coraz mniej - spychane na obrzeża - profilaktyka i edukacja zdrowotna. Kultura fizyczna pozbywa się swego pierwszego członu – kultury. Nie da się tego załatać ideą olimpijską i powiem rzecz straszną – edukacja olimpijska to boczny tor a sport to zdrowie – fałszywy slogan.

8. Być może należy zaakceptować taką specjalizację i uznać ją za coś typowego dla rozwoju cywilizacji (dryf specjalistyczny) i zwolnić Ministerstwo Zdrowia od zajmowania się profilaktyką prozdrowotną, a Ministerstwo Sportu od krzewienia powszechnej aktywności fizycznej (bo od rehabilitacji Ministerstwo zwolniło się samo doprowadzając do jej skreślenia z listy działów kultury fizycznej). Czy można to samo zrobić z Ministerstwem Edukacji ? Tu byłoby najtrudniej bo edukacji nie da się oddzielić od wychowania i nie wolno akceptować postępującego rugowania ze szkoły spraw wychowania (w tym wychowania prozdrowotnego) chociaż mamy świadomość, że taki proces ma miejsce. Ponieważ dotychczasowe rozwiązania nie dają, jak to widzimy, pożądanych i oczekiwanych rezultatów należałoby utworzyć jakiś nowy, być może nieznany dotąd twór w strukturach władzy, którego liderzy, myśląc i działając transgresyjnie stworzyłby system powszechnej i skutecznej edukacji prozdrowotnej, zapewnił sprawną integrację działań wszystkich podmiotów zajmujących się problemami „ życia w zdrowiu” i „długości życia w zdrowiu” co powinno być naczelnym zadaniem narodowym. Kiedy zatem mówię o trzech filarach, które trzeba dopiero mocno usytuować w naszej rzeczywistości: wartości, integracja, transgresja - mam na myśli nie konieczność stosowania różnych apeli i zaleceń ale praktyczne działania władz (programy rządowe, ustawy, kształcenie kadr, tworzenie struktur, system całożyciowej edukacji.) .
9. Niezbędne jest też zwrócenie uwagi na edukację rówieśniczą (badania, inicjatywy aktywizujące, doskonalenie wolontariatu jako ważnej drogi kariery zawodowej). Mało albo zgoła nic o tym nie wiemy. Nie można też, jak chcieliby niektórzy, pozostawić spraw wychowania wyłącznie Kościołowi, który nadaje temu procesowi ciąg jednostronny : nawracanie i ewangelizacja.

Zbigniew Cendrowski
Redaktor Naczelny

Copyright 2000 - 2005 Miro International Pty Ltd. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Mambo jest wolnym programem dostępnym na warunkach licencji GNU/GPL.
Polska adaptacja: © APW ZWIASTUN - Mambo - Polska Grupa Robocza. Wszystkie prawa zastrzeżone.