Adres: 05-504 Henryków Urocze, ul. Wschodnia 8 E-mail: lider3000@poczta.onet.pl Tel/kom: 502 895 882

Szukaj
Wprowadź słowa:
środa, 11 grudzień 2019
Start arrow Artykuły wstępne arrow Rok wydania 2006 - artykuły wstępne arrow LIDER 11/2006 - Artykuł wstępny
LIDER 11/2006 - Artykuł wstępny Drukuj E-mail

Drodzy czytelnicy.

Nasze życie to największa wartość, nie tylko dla nas, ale i dla naszych najbliższych. Trzeba i warto uczyć się, jak te wartości cenić, zachowywać i pomnażać. Trzeba i warto koniecznie uczyć tego nasze dzieci. I w rodzinie - przede wszystkim przez przykład osobisty, i w szkole - przez wpajanie gruntownej wiedzy o zdrowiu i zdrowym stylu życia, wiedzy tak ważnej, a może jeszcze ważniejszej niż wszystkie inne przedmioty razem wzięte. Ze względu na zmiany cywilizacyjne troska o zdrowie staje się coraz ważniejszym problemem. Warto tu zrobić pewną uwagę: Definicja WHO z 1948 roku mówi o dobrostanie we wszystkich wymiarach: fizycznym, psychicznym i społecznym, co oznaczałoby, że za zdrowego może uważać się człowiek, który osiąga wysokie parametry we wszystkich tych wymiarach (ostatnio mówi się także o zdrowiu duchowym). Taki stan jest jednak, jak to wiemy "z życia" nieosiągalny, a znaczna część z nas, jeżeli nie większość, żyje marnie, nie tylko ze względów ekonomicznych. Coraz większego znaczenia nabiera zdrowie psychiczne-duchowe, także ze względu na wielką dynamikę zmian demograficznych i wzrost liczby ludzi starych i bardzo starych, cierpiących na różnego rodzaju dolegliwości demencyjne i depresyjne. A więc stawianie nazbyt wysoko poprzeczki norm zdrowotnych może sprawiać, że tylko nieliczni będą w stanie normom tym sprostać. Pozostali musieli by żyć z piętnem braku zdrowia. Zwróćmy przy okazji uwagę na to, że dychotomia zdrowy - chory jest i fałszywa i niestosowna. Niezdrowy to niekoniecznie chory. Powinniśmy więc wciąż przypominać słowa A. Antonowsky'ego: "każdy w kim się tli choćby iskierka życia jest na swój sposób zdrowy". Wygląda na to, że potrzebny nam będzie znacznie większy niż dotąd wysiłek aby się z kultem normy WHO zmierzyć. Wysiłki powinny dotyczyć zarówno tego, aby możliwie największa liczba ludzi osiągała możliwie najwyższe parametry zdrowotne, ale także i tego by wszyscy ci, którzy z różnych powodów, tych parametrów nie są w stanie osiągnąć, nie dźwigali na sobie dodatkowego stygmatu "gorszości". Rzecz z bowiem w tym, że znaczącą siłą napędową cywilizacji, stymulującą działania człowieka, jest potrzeba bycia "ważniejszym niż inni". (mam więcej, mam władzę, jestem mądrzejszy itp.) co może być osiągane na drodze nie kończącej się rywalizacji. Wydatne manifestowanie tej "ważności" i eksponowanie współzawodnictwa jako głównej drogi spełniania się może mieć oczywiście nie tylko skutki pozytywne, ale także skutki traumatyzujące, dla tych, którzy nie są w stanie w tej rywalizacji osiągać satysfakcjonujących ich rezultatów. Wielu z nich nie mogąc pogodzić się z porażką schodzić będzie na inne pola rywalizacji, na których jednak jakiś sukces (nawet nieakceptowany powszechnie, ale tylko w pewnych środowiskach i niszach społecznych) można uzyskać. To uboczny tor patologizacja. Całkiem inna rzecz, że ta potrzeba wywyższania się mało odnosi się do zdrowia. Posiadanie zdrowia i manifestacja tego posiadania nie jest zbyt wysoko cenione w opinii społecznej (może poza wynikami w sporcie wyczynowym, co jednak coraz bardziej lokowane jest w kategorii sukcesu ekonomicznego a mniej, i słusznie), jako świadectwo zdrowia.

Z tego złożonego obrazu wynika konieczność rozwijania działalności prozdrowotnej w trzech co najmniej wymiarach: Pierwszym, powszechnie eksponowanym we wszelkich programach i planach i chyba najważniejszym, chodzi o możliwie maksymalne osiąganie parametrów, o których mówi definicja WHO, drugim kiedy chodzi o takie zwiększanie rangi starań zdrowotnych aby były one coraz bardziej cenione w kategoriach "bycia ważniejszym" i tym samym zyskiwały rangę w osobistych planach jednostek (warto to mieć) i trzecim kiedy chodzić będzie o zapobieganie traumatycznym rezultatom działań w pierwszym i drugim wymiarze. Problem drugi i trzeci wymagają jednak obszerniejszej dyskusji i odwoływania się, co rzadko się w kulturze fizycznej czyni, do dorobku innych nauk o człowieku.

Zbigniew Cendrowski
Redaktor Naczelny
e:mail lider3000@poczta.onet.pl
www.lider.szs.pl


Copyright 2000 - 2005 Miro International Pty Ltd. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Mambo jest wolnym programem dostępnym na warunkach licencji GNU/GPL.
Polska adaptacja: © APW ZWIASTUN - Mambo - Polska Grupa Robocza. Wszystkie prawa zastrzeżone.