Adres: 05-504 Henryków Urocze, ul. Wschodnia 8 E-mail: lider3000@poczta.onet.pl Tel/kom: 502 895 882

Szukaj
Wprowadź słowa:
sobota, 14 grudzień 2019
Start arrow Artykuły wstępne arrow Rok wydania 2006 - artykuły wstępne arrow LIDER 3/2006 - Artykuł wstępny
LIDER 3/2006 - Artykuł wstępny Drukuj E-mail

Drodzy czytelnicy

Przypadkowo dosłuchałem (jeżeli można dopytać - patrz komisje śledcze - to można i dosłuchać) w jakiejś audycji radiowej rozmowy, w której brali udział m.in. kurator oświaty i dyrektor szkoły. Rozmowa dotyczyła konkretnego przypadku niewłaściwego zachowania nauczyciela wobec ucznia. Wszelkie szczegóły i realia są tu zbędne, bo nie ma to znaczenia dla sprawy, którą nie po raz pierwszy zresztą, na łamach Lidera podejmuję. Otóż rozmówcy zupełnie prawidłowo oceniając tę konkretną sytuację i sygnalizując potrzebę zapobiegania takim zdarzeniom, użyli kilkakrotnie określenia "szkoła jest dla ucznia a nie dla nauczyciela". To, że szkoła jest dla ucznia nie podlega najmniejszej wątpliwości. Ale w żadnym wypadku nie można stwierdzać, że szkoła nie jest dla nauczyciela. Takiej zbitki nie usprawiedliwia naturalna chęć podkreślenia podmiotowej roli ucznia i konieczność stymulowania należytego wykonywania edukacyjnej i wychowawczej roli nauczyciela. (używam pojęcia stymulowania a nie np. egzekwowania, czy innego określenia ze sfery bezpośredniego czy pośredniego choćby przymusu - o czym przy innej okazji) Co ciekawe takie sformułowania : szkoła dla ucznia - szkoła nie dla nauczyciela, zadomowiły się w słownictwie pedagogicznym ostatnich lat i używa się ich przy różnej okazji. Jest w tym z pewnością pozytywny, podmiotujący ucznia, rezultat personalistycznej fali na jakiej dokonują się zmiany w systemie edukacji (ciekawe, że odkąd pamiętam - a jako już stary człowiek pamiętam daleko, wciąż mamy do czynienia z reformą - może i tak powinno być - edukacja jako teren ustawicznej reformy). W żadnym jednak wypadku, w żadnym czasie i w żadnym kontekście nie wolno stwierdzać, że szkoła nie jest dla nauczyciela, bo ona jest dla niego jak najbardziej. Otóż moim zdaniem, szkoła jest to taka specyficzna społeczność dzieci, młodzieży i dorosłych, w której wszyscy mają swoje obowiązki i prawa. Nauczyciel ma prawo (nie tylko obowiązek, jakby chcieli niektórzy nadgorliwi administratorzy systemu edukacji) do swoistej satysfakcji z "uczęszczania do szkoły" nie tylko jako miejsca wykonywania swego zawodu - ale i realizacji swego powołania, miejsca, którym czuje się dobrze i nie tylko uczy i wychowuje innych ale sam też uczy się, rozwija, doskonali, przeżywa, żyje. I nikt nie ma prawa, aby powiedzieć mu "szkoła nie jest dla ciebie". Mamy dostatecznie dużo innych możliwości podkreślania znaczenia podmiotowości ucznia w systemie edukacji niż sięganie do takiej opozycji : dla ucznia - nie dla nauczyciela. Mamy w szkole polskiej wiele problemów z jakością nauczycielskiej pracy. Drogi do jej dźwigania nie prowadzą jednak w żadnym wypadku przez pomniejszanie znaczenia szkolnego habitatu dla nauczyciela. Muszę zresztą powiedzieć, że nie rozumiem dlaczego sięga się do takich stwierdzeń. Niczego one nie rozwiązują. "Nigdy pomniejszanie jednych nie wywyższa drugich" (To chyba Konfucjusz ? )- Powiększa się jedynie pole frustracji i zubaża możliwości szkoły jako środowiska wychowującego : wychowującego i ucznia i nauczyciela, w którym wymóg elementarnego posłuszeństwa i szacunku dla nauczyciela też jest ważnym środkiem wychowywania.

Redaktor Naczelny
Zbigniew Cendrowski
Lider3000@poczta.onet.pl
www.lider.szs.pl


Copyright 2000 - 2005 Miro International Pty Ltd. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Mambo jest wolnym programem dostępnym na warunkach licencji GNU/GPL.
Polska adaptacja: © APW ZWIASTUN - Mambo - Polska Grupa Robocza. Wszystkie prawa zastrzeżone.