Adres: 05-504 Henryków Urocze, ul. Wschodnia 8 E-mail: lider3000@poczta.onet.pl Tel/kom: 502 895 882

Szukaj
Wprowadź słowa:
sobota, 14 grudzień 2019
Start arrow Artykuły wstępne arrow Rok wydania 2005 - artykuły wstępne arrow LIDER 9/2005 - Artykuł wstępny
LIDER 9/2005 - Artykuł wstępny Drukuj E-mail

Drodzy czytelnicy

Wciąż w różnych rozważaniach wracamy do kluczowego dla promocji zdrowia problemu : Dlaczego ludzie nie słuchają licznych i zbawiennych rad dotyczących zdrowego stylu życia, z wyraźną szkodą dla siebie. Wiele dzieł poświęcono analizie zjawiska : "Ino oni nie chcą chcieć" W katalogu przyczyn wymieniono na czołowych miejscach brak wiedzy i lenistwo. Ludzie nie wiedzą jak postępować a nawet jak już wiedzą to im się nie chce. Jak to jednak widzimy, konstatacje te niewiele dają i z wielkim trudem dają się przekładać na jakieś konkretne podstawy operacyjnych programów promocji zdrowia. Tymczasem wydaje mi się, że sprawa jest daleko poważniejsza. Przez cały XIX i XX wiek dominowało przekonanie, że o postępowaniu człowieka decyduje wychowanie, które zapisuje w jego ( osobowości ? postawie ? ) pożądane elementy wiedzy i zachowań. Idee behawioryzmu i związanej z nimi koncepcji "tabula rasa" wywarły niezwykle silne piętno na poglądach wielu naukowców a w ślad za nimi całych armii wychowawców ( wśród których oczywiście dominującymi byli rodzice i nauczyciele). Do dziś zresztą wystarczy przejrzeć różne podręczniki i publikacje i posłuchać w szczególności tego jak i co się mówi o skuteczności wychowywania na różnych konferencjach i naradach, zarówno w gabinetach ministerialnych jak i w pokojach nauczycielskich, nie mówiąc o mass mediach. Wszędzie tam dominuje głębokie przekonanie, owocujące licznymi dobrożyczeniowymi programami i wytycznymi, że trzeba tylko lansować rzeczy słuszne i wymagać rzeczy słusznych by wychować zdrowe i moralne pokolenie. Taki pogląd i idący w ślad za nim system pracy zakłada, że skoncentrowanie uwagi na rodzinie i szkole mają decydujące znaczenie w wychowaniu i kształtowaniu pożądanych postaw. Wydaje się jednak, że w kalkulacjach tych pomija się jeden z najważniejszych czynników. Coraz częściej psychologowie sygnalizują, że z różnych powodów wpływy rodziny i szkoły na zachowania i postawy młodzieży maleją, rośnie natomiast wpływ środowiska rówieśniczego, na które praktycznie rzecz biorąc nie mamy niemal żadnego wpływu. Rodzice i nauczyciele ze zgorszeniem i poczuciem zawodu obserwują jak silne są te wpływy. Często dziecko tylko pozornie słucha swych wychowawców, w praktyce jednak postępuje tak jak nakazują mu różne normy i systemy wartości tworzone w środowisku rówieśniczym. Nie oznacza to oczywiście, że wszystko czego uczy się dziecko w tym środowisku jest złe, owszem uczy się tam dzielności, zaradności i pomysłowości, potępianie więc "w czambuł "złych wpływów środowiska" nie zawsze jest zasadne, Nie ma jednak w tej kwestii poważnie skonstruowanej koncepcji zyskiwania wpływów na to środowisko, brak jest stosownych poszukiwań teoretycznych i metodycznych, które wspomagałyby rachityczne nurty samoorganizacji i samowychowania w środowiskach rówieśniczych. Sprawa nie jest prosta i wpisuje się w głęboko teoretyczny nurt odwiecznego sporu : natura czy kultura. Zakorzenione w doktrynach pedagogicznych pojezuickie poglądy (dajcie nam dziecię a my go ukształtujemy tak jak będziemy chcieli) spychają nas na łatwe pola manewrowe pełne kodeksów, norm, wymagań, nakazów i zakazów, zasad fair play, rygorów o nikłej skuteczności. Stąd nasze programy pełne są słów - zaklęć : należy, trzeba, koniecznie, bezwzględnie, musi, powinien itp, itd i wiary w automatyczną ich sprawczość. Do spraw tych powrócę niebawem.

Zbigniew Cendrowski
Redaktor Naczelny
E-mail : Lider3000@poczta.onet.pl
www.lider.szs.pl


Copyright 2000 - 2005 Miro International Pty Ltd. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Mambo jest wolnym programem dostępnym na warunkach licencji GNU/GPL.
Polska adaptacja: © APW ZWIASTUN - Mambo - Polska Grupa Robocza. Wszystkie prawa zastrzeżone.