Adres: 05-504 Henryków Urocze, ul. Wschodnia 8 E-mail: lider3000@poczta.onet.pl Tel/kom: 502 895 882

Szukaj
Wprowadź słowa:
sobota, 14 grudzień 2019
Start arrow Artykuły wstępne arrow Rok wydania 2004 - artykuły wstępne arrow LIDER 4/2004 - Artykuł wstępny
LIDER 4/2004 - Artykuł wstępny Drukuj E-mail

Drodzy czytelnicy

W poprzednim numerze zapowiadałem kontynuacje rozważań licząc się z tym, że może mnie spotkać zarzut zbytniego skracania dystansu między wielką filozofią a życiem codziennym. Odpowiem z góry, że największym wydarzeniem zasługującym na opis i interpretację filozoficzną jest nasze życie codzienne. Problemów jest tu co niemiara i powracał będę do nich jeszcze wielokrotnie rozumiejąc, że rozważania takie pozwolą nam dokonywać głębszych refleksji nad tym, czy to co robimy, dobrze wpisuje się w proces budowania pozytywnych systemów wartości. Czy nie ulegamy naporowi chwili. Warto czasem zamiast doskonalenia techniki wyrębu lasu zastanowić się czy las rąbać należy.

W pierwszej kolejności chciałbym zająć się wpływem ludzi władzy na stanowienie systemu wartości. Wpływu tego nie można przeceniać, ale niedocenianie jego jest naganne. Wiemy dobrze, że zaabsorbowanie niezwykle trudnymi sprawami bieżącymi nie pozwala wysokim funkcjonariuszom państwowym na podejmowanie takich problemów, które w żaden sposób (poza mentalną i intelektualną satysfakcją), nie dają się wpisać do katalogu bieżących osiągnięć i sukcesów, mało tego, ich podejmowanie naraża często na utratę szans i możliwości jakiegokolwiek działania, nie mówiąc już o utracie owej władzy ( bardzo pięknie opisał to zjawisko A. Toffler w „Trzeciej Fali”). Widać to zresztą gołym okiem wszędzie dookoła. Jest to wielki problem wszystkich ludzi władzy. Nie każdy jest gotów mierzyć się z ogromem tych zadań. Wygrać można niewiele, stracić można wszystko. Z takich oto konstatacji bierze się dylemat :
Co robimy ? To co pilne, czy to co ważne ?
Dowcipni, ale niekoniecznie mądrzy, na powyższe pytanie mówią coś o myciu rąk i nóg. Jednak to porównanie nie ma tu żadnego zastosowania. Problem powstaje bowiem wtedy gdy sprawy pilne (czytaj polityczne i spektakularne) zdobywają priorytet przed sprawami ważnymi. Gdy pod naporem polityki i bieżących nacisków zaczyna się robić tylko to co pilne i to co się ludziom podoba a łatwo zapomina się o podejmowaniu spraw ważnych ale trudnych, nieatrakcyjnych. Pilne to spełnianie oczekiwań w znanej formule „chleba i igrzysk”, czyli podejmowanie takich działań, które przynieść mogą ludziom władzy poczucie sukcesu przekładalnego na wielkość poparcia społecznego i szansę dalszego sprawowania tej władzy. Ważne – to uporczywe budowanie pozytywnych systemów wartości i w oparciu o nie wychowywanie (w tym w kulturze fizycznej) co z reguły nie pokrywa się z tym co pilne, w każdym razie w interesującej nas problematyce. Dla zrealizowania celów w tej sferze trzeba wielkiej odwagi, mądrości, cierpliwości, odporności na krytykę i uporu w podejmowaniu działań niepopularnych, kiedy ludziom zamiast pastylek proponujemy zdrowy styl życia. Nie wolno ulegać prostackiej pokusie stwierdzeń, że społeczeństwo nam nie dojrzało.

Często ludzie władzy, którzy przecież nie są pozbawieni inteligencji i poczucia godności starają się nam wmówić, że to co pilne jest właśnie ważne.

Władza, i dotyczy to nie tylko władzy obecnej, (i nie tylko w Polsce), preferuje sport, rywalizację i współzawodnictwo, osiąganie sukcesów sportowych. Do tego stopnia, że ogłasza wychowanie fizyczne za część sportu ! (patrz Strategia 2012) I na miłość boską niech nikt z jej przedstawicieli nie usiłuje tego objaśniać i interpretować, cytując różne hasła, programy i fragmenty oficjalnych przemówień a nawet różne wybiórczo dobrane badania. Niech będzie pociechą dla przedstawicieli władzy to, że nie tylko oni są temu winni. Winni jesteśmy my wszyscy, bo póki Małysz skacze daleko, wszystko jest ok. Ale niech no tylko nasz orzeł zdołuje, od razu wszyscy będą mieli władzy za złe. Mało tego, od razu odezwą się głosy o zaniedbaniach w szkolnym systemie wychowania fizycznego, o złych nauczycielach itp.itd. Tak więc podejmuje się decyzje i ustanawia wszelkie programy tak by służyły najlepiej sportowi a my wszyscy bierzemy często za dobrą monetę objaśnienia, że to w interesie wszystkich dzieci i że takie nurty najlepiej przyczyniają się ograniczania katastrofalnej hipokinezji społeczeństwa i niewydolności szkoły w tym zakresie a ostatnio, że tego od nas oczekuje EUROPA. Nie po raz pierwszy chcemy skryć się za plecami Europy. Tylko nieliczni, od czasu do czasu, chcą coś wtrącić, ale któżby ich chciał słuchać. Niezadowoleni, krytykanci, pesymiści, utopiści, idealiści nie są nikomu potrzebni. Nie są potrzebni dopóki nie nadejdzie wielki kryzys społeczny. Kiedy taki kryzys nadchodzi oni są już faktycznie tylko pesymistami.

E-mail : Lider3000@poczta.onet.pl
Zbigniew Cendrowski
www.lider.szs.pl
Redaktor Naczelny


Copyright 2000 - 2005 Miro International Pty Ltd. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Mambo jest wolnym programem dostępnym na warunkach licencji GNU/GPL.
Polska adaptacja: © APW ZWIASTUN - Mambo - Polska Grupa Robocza. Wszystkie prawa zastrzeżone.