Adres: 05-504 Henryków Urocze, ul. Wschodnia 8 E-mail: lider3000@poczta.onet.pl Tel/kom: 502 895 882

Szukaj
Wprowadź słowa:
piątek, 06 grudzień 2019
Start arrow Artykuły wstępne arrow Rok wydania 2004 - artykuły wstępne arrow LIDER 2/2004 - Artykuł wstępny
LIDER 2/2004 - Artykuł wstępny Drukuj E-mail

Drodzy czytelnicy

Zastanawia mnie upór niektórych funkcjonariuszy kultury fizycznej w forsowaniu na grunt polski terminu „sport dla wszystkich” i próba zastąpienia nim pojęcia kultura fizyczna. Coraz częściej też pomija się człon „dla wszystkich” i mówi po prostu sport. Idąc dalej, jakby ośmieleni brakiem zdecydowanego sprzeciwu ze strony czołowych ośrodków myśli teoretycznej i wielu autorytetów naukowych formułuje się w oficjalnym dokumencie państwowym następujący lapsus :

„We współczesnym świecie, na określenie aktywności fizycznej jednostek i grup oraz jej organizowanie w różnych formach i dla różnych celów, używa się jednego pojęcia – sport. W rozumieniu niniejszego dokumentu sport obejmuje wychowanie fizyczne, sport dzieci i młodzieży, sport dla wszystkich, sport niepełnosprawnych, sport wyczynowy, olimpijski i profesjonalny”.

W tych samych kręgach postanawia się, że odznaka nadawana za zasługi w zakresie kultury fizycznej będzie miała nazwę „Za zasługi w sporcie”.

Jest to oczywiste nadużycie kompetencji. Urzędnik państwowy, choćby najwyższej rangi, powinien przed dokonaniem takich zmian zasięgnąć porady u kompetentnych pracowników nauki i ośrodków naukowych, nie mówiąc już o tym, że do jego kardynalnych obowiązków należy troska o zgodność Jego postanowień z podstawowymi dokumentami prawnymi jakim jest w tym przypadku Ustawa o Kulturze Fizycznej. Często nie czyni się tego, bo istnieje w naszej polskiej cywilizacji przedziwny fenomen, który sprawia, że z chwilą mianowania na funkcję urzędniczą mianowanemu urastają skrzydła. Czuje się on już kompetentny we wszystkim, także w zakresie tworzenia fundamentalnych zrębów teorii w każdej sprawie. Sprawa jest znana nie od dziś. Pamiętam wspaniałe dyskusje na ten temat z Panią Profesor Teresą Wolańską, która była gorącym orędownikiem terminu „sport dla wszystkich” i zwolennikiem jego wprowadzenia w Polsce. Ale będąc niewątpliwie najwyższym autorytetem naukowym w tej kwestii, mając wiedzę, doświadczenie i znajomość naszych realiów rozumiała, że potrzebna nam jest przede wszystkim i najpierw dobra praktyka, realizacja programów długofalowych zmieniających mentalność i styl życia naszego „hipokinetycznego” społeczeństwa, a wszelkie terminy, nazwy, pojęcia powinny kończyć i wieńczyć dzieło realizowane w praktyce. Wywieszanie szyldów przed zakończeniem budowy jest jednym z naszych klasycznych narodowych błędów. Ale mając oczywiście krytyczny stosunek do takiej radosnej twórczości, chciałbym jednak zrozumieć autorów. Zapewne mają dobre intencje, chcieliby coś zmienić i niejako wejść do historii choćby przez małe h. Pamiętam takie zapędy, nieomal uwieńczone powodzeniem, kiedy liderzy (w zakresie kultury fizycznej) Solidarności (miejmy litość i nie przypominajmy nazwisk) zdecydowanie i kategorycznie obwieścili, że nie ma już żadnej kultury fizycznej a jest Olimpizm. Tym, którzy mieli inne zdanie, grozili ostracyzmem, a nie były to w tych czasach groźby niewinne. Mamy teraz nieco podobną sytuację, choć jak podejrzewam autorzy tego trendu „sport ponad wszystko” odżegnaliby się od jakichkolwiek podobieństw. Sprawa jest też poważniejsza. Bo hasła i idee „sportu dla wszystkich” idą tym razem z Europy a jak tu nie być europejczykiem. Nie wypada. Więc bierzemy z Europy hasła, slogany, pojęcia nie bacząc na to, że w tamtym obszarze kulturowym, cywilizacyjnym i zgoła innej sytuacji ekonomicznej społeczeństw, znaczą one zgoła coś innego niż u nas i wynikają nie z igraszek terminologicznych a ugruntowanej praktyki. To lekceważenie gruntu polskiej tradycji kulturowej jest trudne do zaakceptowania. Jeden z wybitnych polskich pedagogów reagował na takie pospieszne dekretowania uwagą : „na szczęście polska szkoła jest na tyle konserwatywna, że da sobie z tym radę”. Kto bez dostatecznej wiedzy społecznej chce reform za wszelką cenę, choćby w zakresie nazw i pojęć, musi ponieść porażkę a co gorsza przegrywając wypowiada najczęściej zgryźliwą uwagę „społeczeństwo nie dorosło”. I w tej niedorosłości jest nadzieja, że to co dobre i słuszne, (bo treściowo idea „sportu dla wszystkich” jest przecież piękna, ) będzie się rozwijało i umacniało powoli i ostrożnie, najpierw w praktyce, którą później zwieńczy słuszna teoria. Wszelkie zabiegi poronne nie służą sprawie. Wcześniaki zawsze chowają się gorzej.

Zbigniew Cendrowski
Redaktor Naczelny
E-mail : Lider3000@poczta.onet.pl


Copyright 2000 - 2005 Miro International Pty Ltd. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Mambo jest wolnym programem dostępnym na warunkach licencji GNU/GPL.
Polska adaptacja: © APW ZWIASTUN - Mambo - Polska Grupa Robocza. Wszystkie prawa zastrzeżone.