Adres: 05-504 Henryków Urocze, ul. Wschodnia 8 E-mail: lider3000@poczta.onet.pl Tel/kom: 502 895 882

Szukaj
Wprowadź słowa:
środa, 11 grudzień 2019
Start arrow Artykuły wstępne arrow Rok wydania 2004 - artykuły wstępne arrow LIDER 1/2004 - Artykuł wstępny
LIDER 1/2004 - Artykuł wstępny Drukuj E-mail

Drodzy czytelnicy

Ostatnio, w związku z narastającymi problemami praktycznego stosowania różnego rodzaju przepisów w działalności naszej organizacji – Szkolnego Związku Sportowego, zmuszony zostałem do podjęcia się czegoś co roboczo nazwałem monitorowaniem prawa. Nazwa może nienajlepsza i trzeba wyjaśnić sens zadania. Chodzi zaś o to, aby można było koncentrować swą uwagę w działalności na problemach programowych i produktywnej pracy a nie tracić większości czasu, jak to się coraz częściej zdarza, na poszukiwanie odpowiedzi na rozliczne pytania: co wolno, czego nie wolno, oraz jak wolno a jak nie wolno W związku z tym zadaniem staram się obszernie penetrować prawną dżunglę i pomóc innym kolegom w poszukiwaniu rozwiązań. Na samym początku wysnuwam kilka niewesołych refleksji. Otóż następuje w naszym życiu politycznym, społecznym i gospodarczym a może nawet we wszystkich dziedzinach naszego życia zjawisko swoistej degradacji i destabilizacji prawa. Nie szanujemy prawa – stwierdził, zapewne nie bez racji, jeden z ekspertów występujących na spotkaniu u Prezydenta RP w końcu października 2003 r , poświęconym transformacji ustrojowej. Jeżeli zaś nie szanuje się prawa, pojawia się u sprawujących Władzę, dążenie do coraz bardziej szczegółowych regulacji i zaostrzania rygorów. Pośpiech jaki temu towarzyszy sprawia, że zalewa nas lawina różnych aktów prawnych, często ze sobą niedostatecznie skompatybilizowanych, a ze względu na częste stosowanie przy redagowaniu tych przepisów jakiegoś nieludzkiego żargonu, produkty te są trudno rozumiane przez przeciętnego konsumenta prawa. Pewna niechlujność jaka towarzyszy tym procesom powoduje, że wydane dopiero co ustawy a w szczególności ich rozliczne akty wykonawcze trzeba szybko zmieniać, nowelizować i poprawiać w tempie nieuzasadnionym zmianami cywilizacyjnymi. Powoduje to różne niekorzystne procesy społeczne. Z jednej strony wielu nader przedsiębiorczych i pozbawionych skrupułów osobników, wspomagając się armią niezbyt rzetelnych moralnie doradców prawnych, skrzętnie wykorzystuje wszelkie luki dla pozyskania osobistych korzyści. U innych - legalistów, którzy w przestrzeganiu prawa widzą receptę na poprawę wszystkiego, stan taki budzi liczne frustracje, trudno bowiem przestrzegać czegoś co nie jest do końca jasne i zrozumiałe a ponadto wymaga wiele czasu by poznać wszystko co poznać należy a i tak następujące szybko zmiany nie pozwalają na wytworzenie u legalistów poczucia, że nadążają za tymi procesami i wszystko czynią jak należy. I wreszcie to co najgorsze, to pogłębiające się poczucie bezradności i zagubienia wielu ludzi w świecie rozlicznych zakazów, nakazów i innych regulacji, których się nie zna lub nie rozumie. Niektórzy mądrale wypowiadają wtedy brzydkie opinie o społeczeństwie, że nie dorosło, że głupie. Życie codzienne człowieka w coraz większym stopniu podlega różnym ograniczeniom. Jest to proces nieunikniony, ale krytycyzm wobec prawa ludzi, których działalność, prywatna lub wynikająca z jakichś obowiązków społecznych, bierze się właśnie z tego, że jest ono często mało zrozumiałe i niezwykle mało stabilne, niezależnie od tego, że często mylnie i niepotrzebnie reguluje się różne sfery życia. Pojawia się wtedy pokusa odwrócenia opinii pytaniem : kto tu nie dorósł i kto jest głupi.

W szczególności skutki tych procesów dotkliwie dotykają wszystkich funkcjonariuszy różnych organizacji społecznych, struktur i osób, których obowiązki polegają na konieczności ciągłego odwoływaniu się do jakichś przepisów i uregulowań.

Prawo stanowimy dlatego, że nie jesteśmy doskonali. Poczucie dobra i zła jest w nas wszystkich dobrze zakorzenione i tak naprawdę gdybyśmy wszyscy bez wyjątku stosowali się do elementarnych zasad wyłożonych choćby w Dekalogu, żadne prawo nie byłoby potrzebne a w każdym razie można by ilość zakazów i nakazów zredukować do absolutnego minimum. Doskonale pasowałoby tu westchnienie Kanta „Niebo gwiaździste nade mną a prawo moralne we mnie” (cytat z pamięci, więc może niezbyt wierny.) Do rozlicznych problemów na jakie napotkałem przy zgłębianiu tego problemu powrócę jeszcze niejednokrotnie a z pewnością będę się swoimi spostrzeżeniami dzielił na stronie internetowej Lidera www.lider.szs.pl . Chętnie też skorzystam z podpowiedzi, propozycji i informacji w tym zakresie.

Zbigniew Cendrowski
Redaktor Naczelny
E-mail : Lider3000@poczta.onet.pl


Copyright 2000 - 2005 Miro International Pty Ltd. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Mambo jest wolnym programem dostępnym na warunkach licencji GNU/GPL.
Polska adaptacja: © APW ZWIASTUN - Mambo - Polska Grupa Robocza. Wszystkie prawa zastrzeżone.